niedziela, 27 marca 2011

Dwa tygodnie po trzęsieniu ziemi w Japonii


Kwiaty pod ambasadą japońską w Düsseldorfie dwa tygodnie po tsunami
wśród kwiatów i list w dziecięcej kopercie
"1000 żurawi dla Japonii",
uczestnicy akcji składają z origami papierowe żurawie 

czwartek, 17 marca 2011

Shoganai - nic się nie da zrobić (?)

Robiliśmy te zdjęcia w zeszłą sobotę, próbując na spacerze poukładać myśli. Jednak nie udaje nam się nie myśleć o tej tragedii. W Japonii  twierdzą, że to tylko zachodnie media stwarzają panikę,  w naszym odbiorze, NHK informuje z dużo większym opóźnieniem niż N-tv czy BBC, a  najwięcej faktów dostarczają jednak zachodni dziennikarze. Spora część naszych znajomych w Japonii pozostaje na miejscu zamieszkania, niekórzy udali się na południe kraju. Los dwu znajomych rodzin mieszkających  w okolicach Sendai pozostaje nam nieznany.

W Düsseldorfie odwołano zaplanowane na jutro spotkanie z reżyserem Hara Keiichi i pokaz filmu "Lato z Co".Już organizuje się koncerty charytatywne (zaplanowane na cały kwiecień), w miejscach pracy i szkolach zaczynają sie zbiórki pieniężne, w następną sobotę w Tonhalle ma sie odbyć koncert z udziałem japońskiego konsula (w programie m.i. IX Symfonii Beethovena). Koncert poprowadzi  Yukata Sado. Wstęp wolny.

 Zorganizowano też akcję " Düsseldorf für Japan".  Miasto już teraz przekaże 100.00 Euro na pomoc Japonii. Na ich stronie, a także na stronie ambasady japońskiej podane są informacje z numerami kont bankowych, gdzie ewentualnie można przekazywać datki.

Na moim głównym blogu zamieściłam krótkie tłumaczenie listu Akiry Terudy wyjaśniające jej powody do pozostania w Tokio. Słuchałam niedawno wywiadu z dziennikarką Ines Karschöldgen, która zdecydowała się po naciskach ambasady i rodziny ewakuować do Niemiec dla dobra dziecka, po siedmiu latach życia Japonii, mimo sprzeciwu japońskiego męża. Wygląda na to, że tę decyzję opłaci rozwodem.
Jesteśmy pełni podziwu dla woluntariuszy pracujących w Fukushima, tutejsza prasa pisze o nich "bohaterzy", w Japonii są nazywani "ostatnimi samurajami". Modlimy się, żeby ich poświęcenie nie poszło na darmo.
W Japonii właściwie niedługo zacznie się czas sakury, pikników pod kwitnącymi drzewkami wiśniowymi. Mam wielką nadzieję, że mimo tylu nieszczęść, dramatów i potwornych tragedii będzie i Japończykom dane cieszyć się drobnymi radościami życia codziennego.

piątek, 11 marca 2011

Po 140 latach - 11.3.2011

Wielka fala w Kanagawa -Hokusai Katsushika
  grafika z wikipedii
Po 140 latach - 11.3.2011
Wszyscy się od dawna spodziewali i dzisiaj nadeszło.
Jak na razie nie mamy żadnych złych osobistych wieści, ale obrazy w telewizji, informacje o zniszczeniach, zmarłych i możliwej katastrofie atomowej trzymają nas nadal w niepewności.
Japonio, dobrej i spokojnej nocy!

piątek, 4 marca 2011

3.3.- Hinamatsuri - 雛祭り

Wczoraj 3 marca świętowaliśmy hinamatsuri - 雛祭り czyli Dzień Lalek. O święcie można poczytać m.i. na wikipedii , a ponieważ w tym roku święto wypadło w Tłusty Czwartek zwany tu  Altweibeiernacht, to w miejsce tradycyjnych słodyczy były wszechobecne pączki.


A tak jak co roku o tej porze wyglądał krawat mojego mąża po godzinie 11.11, kiedy karnawałowe STARE BABY rozbiegły się z nożyczkami :)

poniedziałek, 28 lutego 2011

Japońska piekarnia Taka

Meron-pan i Matcha- anpan
Oczywiście w Tokio nad Renem nie może zabraknąć chleba:)
Piekarnia Taka, czyli w nowojapońskim Taka Bakary na Immermanstraße oferuje wszystkie najbardziej popularne w Japonii wypieki, a jak lubiane są słodkie bułeczki anpan z nadzieniem z czerwonej fasolki atzuki dowodzi popularność mangi Anpanman ( jej bohater ma głowę z tej bułeczki) . Dzieci uwielbiają drożdżówki melonowe, my zaś te o smaku zielonej herbaty.

Matcha- anpan w przekroju

Anpanman na komplecie sztućców pierwszy z góry

piątek, 18 lutego 2011

Gotowanie na parze po japońsku



W Japonii popularne stało się całkiem popularne gotowanie na parze w wykorzystaniu produktów silikonowych, co lekko zaskakuje, jako że kuchnia tradycyjna ma już własne produkty. (Ale z silikonu na rynku japońskim moża obecnie zakupić nawet i marokański tadżin)  Ze zdumieniem w paczce prezentów z Japonii  odkryliśmy i wyrób hiszpański firmy Lékué. Po początkowym sceptyzmie ( parowniki mamy od lat) przekonaliśmy się szybko do tej formy gotowania, w porównaniu z tradycyjnym gotowaniem na parze umożliwia dodanie przypraw jeszcze przed gotowaniem, a także duszenie w sosie. A co ciekawe - można używać i w mikrofalówce i w piekarniku. Nas przekonał bardziej produkt filmy japońskiej Fleur niż designowski Lékué - silikon jest dużo grubszy, przez co stabilniejszy i możliwości poparzenia się gorącą cieczą przy przenoszeniu są dużo mniejsze. Mimo podobnej wielkości, dzięki wysokim ściankom bocznym Fleur ma większą objętość od swojego hiszpańskiego brata.

Teraz pozostaje wypróbować 250 przepisów z załączonych książeczek..
Wszystkim życzę smacznego!